Chcesz dostawać najnowsze informacje z IPIP?

 

Polscy celebryci zarabiają na nieetycznych przedsięwzięciach?

Źródło 
Polscy celebryci zarabiają na nieetycznych przedsięwzięciach?

Przez media co jakiś czas przewijają się dyskusje, czy polscy celebryci powinni promować wątpliwe moralnie przedsięwzięcia, np. występować przed popularnymi prezentacjami ze sprzedażą „zdrowotnych” kołder czy zestawów garnków. Sprawa jednak może być poważniejsza, zwłaszcza jeśli za pomocą znanych nazwisk próbuje się przyciągnąć chętnych na konferencję zachęcającą do inwestowania w kryptowaluty lub inne przedsięwzięcia znajdujące się na liście ostrzeżeń KNF i NBP,  tej samej, na której niegdyś znalazło się m.in. Amber Gold.

Warto przypomnieć, że we wspólnym komunikacie NBP i KNF ostrzegały, że „waluty wirtualne nie są emitowane ani gwarantowane przez bank centralny państwa, nie są pieniądzem, tj. prawnym środkiem płatniczym, nie są walutą, nie mogą być wykorzystane do spłaty zobowiązań podatkowych oraz nie spełniają kryterium powszechnej akceptowalności w punktach handlowo-usługowych".

Krzysztof Ibisz, Agnieszka Hyży, Dorota Gardias, Karolina Szostak, Rafał Maserak – wszystkie te nazwiska znalazły się na liście specjalnych gości na seminarium Crypto Mission, poświęconym inwestowaniu i zarabianiu na kryptowalutach. Jednym z organizatorów jest Netleaders – firma, która wprowadza na rynek innowacyjną kryptowalutę Dascoin. Na konferencji, która odbyła się 4 listopada, ostatecznie nie było żadnej z wymienionych gwiazd, ale trudno powiedzieć, ile osób zjawiło się tam tylko dlatego, że na liście uczestników pojawiły się gwiazdy i celebryci. Sama firma nie ma sobie w tej kwestii nic do zarzucenia, twierdząc że Crypto Mission to popularny format, który sprawdził się już w wielu krajach na świecie, a udział znanych osób jest jego nieodłączną częścią. Nie do końca jest to prawdą, bo np. w Stanach zjednoczonych gwiazda, która zdecyduje się na udział w podobnym przedsięwzięciu (czyli promocji tzw. ICO, initial coin offers) może zostać pociągnięta do odpowiedzialności na mocy nowych wytycznych wprowadzonych przez SEC (Securities and Exchange Commision). Na celowniku służb znalazła się już chociażby Paris Hilton.

Promowanie produktów finansowych przez znane twarze nie jest niczym nowym w polskich realiach. Chyba każdy duży bank korzystał już z udziału artystów w czasie kampanii promujących nowe produkty. Część z firm wykorzystywała w tym celu gwiazdy zagraniczne. W przypadku kryptowalut jest to jednak tym bardziej niebezpieczne, że nie każdy obywatel zdaje sobie sprawę z tego, że na naszym rynku istnieją podmioty, których działalność nie jest w żaden sposób kontrolowana przez NBP, a wpłacone środki nie są gwarantowane przez BFG. W swoich reklamach instytucje finansowe nie zawsze wyraźnie podkreślają brak jakiejkolwiek gwarancji kapitału oraz nie informują o tym, że klient może grać nie tylko swoimi pieniędzmi, ale również skorzystać z tzw. dźwigni finansowej i w razie niekorzystnej inwestycji wpaść w zadłużenie rzędu dziesiątek, a nawet setek tysięcy złotych (dzieje się tak, ponieważ klient może “zagrać”, czyli np. obstawić wzrost lub spadek kursu waluty, za wielokrotność wpłaconej kwoty, tzn. wpłacić tysiąc złotych, a obstawiać, jakby miał sto tysięcy złotych).

Z całą pewnością przed jakąkolwiek inwestycją, zwłaszcza taką, która nie jest oferowana przez banki i podmioty finansowe objęte regulacjami KNF, najlepiej zachować daleko idącą ostrożność i kierować się poleceniem celebryty, ale zdrowym rozsądkiem. Zwłaszcza, jeśli decydujemy się na inwestycję bez ochrony kapitału.

Autor: Joanna Lalak
Czytany 390 razy

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.