Chcesz dostawać najnowsze informacje z IPIP?

 

wtorek, 14 sierpień 2018 19:47

Spadek inflacji może być mylący

Źródło 
Spadek inflacji może być mylący

Wszystko wskazuje na to, że inflacja osiągnęła w lipcu swój tegoroczny szczyt. W kolejnych miesiącach będzie coraz słabsza, być może spadając pod koniec roku nawet poniżej 1,5 proc. Ta tendencja nie powinna jednak zmylić czujności, bo wkrótce wzrost cen może odrodzić się ze zdwojoną siłą.

Pierwsze półrocze stało pod znakiem inflacyjnej huśtawki, a kolejne miesiące przyniosą jej kontynuację. Po części to efekt wahań z ubiegłego roku, w którym wskaźnik cen zmieniał się od 1,5 w czerwcu do 2,5 proc. w listopadzie, głównie pod wpływem cen żywności i paliw. Konsekwencją niskiego poziomu odniesienia z połowy 2017 r. był tegoroczny wzrost inflacji w czerwcu i lipcu, zaś z odwrotnym zjawiskiem będziemy mieli do czynienia już od sierpnia, gdy inflacja powinna wyraźnie się obniżać. Według prognoz części ekonomistów, może spaść pod koniec roku nawet poniżej 1,5 proc. Według ekspertów NBP, jej średnioroczny poziom powinien wynieść około 1,8 proc., wobec 2 proc. w 2017 r. Wiele wskazuje na to, że mimo suszy, na obniżenie wskaźnika inflacji wpływać będą niższe ceny żywności, które silnie rosły w drugiej połowie ubiegłego roku (w listopadzie 2017 r. ich dynamika sięgała aż 6 proc.). Ewentualne niespodzianki mogą wiązać się wahaniami notowań ropy naftowej oraz kursu dolara. Od lutego do maja ceny ropy poszły w górę z 62,5 do prawie 80 dolarów za baryłkę, a więc o ponad 27 proc., a efekt ten był dodatkowo wzmacniany osłabieniem się złotego wobec dolara. Obecnie notowania ropy zniżkują, jednak sytuacja na tym rynku, podobnie jak w przypadku amerykańskiej waluty, może charakteryzować się podwyższoną zmiennością. Te czynniki będą powodować sporą niepewność w kwestii kształtowania się poziomu inflacji w kolejnych miesiącach.

Rada Polityki Pieniężnej konsekwentnie trzyma się stanowiska, że stopy procentowe pozostaną na rekordowo niskim poziomie 1,5 proc. nawet do 2020 r., w związku z czym nie ma raczej co liczyć na to, że oprocentowanie lokat bankowych przez najbliższe dwa lata pójdzie w górę.

Szansa na to, że inflacja w tym roku będzie niższa niż w poprzednim, są jednak duże. Nie powinno to zbytnio uspakajać posiadaczy oszczędności, zastanawiających się, jak je ulokować. Rada Polityki Pieniężnej konsekwentnie trzyma się stanowiska, że stopy procentowe pozostaną na rekordowo niskim poziomie 1,5 proc. nawet do 2020 r., w związku z czym nie ma raczej co liczyć na to, że oprocentowanie lokat bankowych przez najbliższe dwa lata pójdzie w górę. Z kolei najnowsze prognozy NBP wskazują, że w przyszłym roku inflacja osiągnie średnio 2,2 proc, a w 2020 r. wzrośnie do 2,5 proc., przy czym górna granica tych przewidywań wynosi odpowiednio 2,8 oraz 3 proc. Przy tym drugim scenariuszu trzymanie gotówki w przysłowiowej skarpecie doprowadzi do sytuacji, w której wartość nabywcza odłożonego dziś 1000 zł w ciągu dwóch i pół roku obniży się do około 929 zł, czyli o ponad 7 proc. Korzystanie w tym czasie z lokaty bankowej ograniczy tę stratę mniej więcej o połowę, a ochronić przez inflacyjną deprecjacją może ją kupno czteroletnich obligacji skarbowych, indeksowanych wskaźnikiem inflacji.

Problem większości posiadaczy oszczędności wiąże się z jednej strony z niską przewidywalnością kształtowania się przyszłej inflacji, a z drugiej z wynikającego z tego faktu preferowania lokat o najkrótszych terminach, a więc także najniżej oprocentowanych. Racjonalne decyzje utrudnia także to, że na ogół nasze prognozy inflacji opieramy na bieżących, krótkoterminowych tendencjach. Dowodzą tego badania tak zwanych oczekiwań inflacyjnych, prowadzonych zarówno przez Europejski Bank Centralny, jak i publikowanych badaniach NBP. Wynika z nich, że jeśli w ostatnich miesiącach inflacja maleje, większość z nas sądzi, że będzie tak również w przyszłości. I analogicznie jest w przypadku tendencji wzrostowej. Takie rozumowanie często prowadzi do podejmowania niezbyt racjonalnych decyzji, dotyczących lokowania oszczędności.

Roman Przasnyski
Główny Analityk GERDA BROKER
O GERDA BROKER
GERDA BROKER specjalizuje się w doradztwie w zakresie identyfikacji optymalnych źródeł pozyskania przez przedsiębiorców finansowania, jak również w przygotowaniu formalnych aspektów związanych z organizacją kapitału niezbędnego do realizacji celów biznesowych. Obejmuje opieką doradczą małe, średnie oraz duże przedsiębiorstwa i doradza im w procesie pozyskiwania dodatkowych środków na realizację celów związanych z bieżącą działalnością operacyjną, ale także celów rozwojowych oraz inwestycyjnych. Gerda Broker powstała w 2013 roku z inicjatywy twórcy i głównego udziałowca firmy GERDA, której Polacy od 28 lat powierzają bezpieczeństwo swojego życia i mienia. Jest firmą niezależną, niepowiązaną z żadną grupą finansową, co pozwala na w pełni obiektywną ocenę potrzeb i sytuacji klientów i dobór odpowiednio dopasowanych produktów. W obliczu spadku atrakcyjności tradycyjnych form lokowania kapitału, siłą oferty Gerda Broker jest również możliwość inwestowania w nieruchomości – m.in. condohotele i zmodernizowane kamienice oraz w grunty o wysokim potencjale wzrostu wartości.
Więcej informacji: http://gerdabroker.pl/
Czytany 780 razy

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.