Chcesz dostawać najnowsze informacje z IPIP?

 

Raport NIK: Zmian w prawie dokonujemy bezrefleksyjnie

Źródło 
Raport NIK: Zmian w prawie dokonujemy bezrefleksyjnie

W Polsce tworzy się prawo bez właściwej analizy konsekwencji, jakie pociągną za sobą projektowane zmiany. Zaledwie w co trzecim skontrolowanym przez NIK rządowym procesie legislacyjnym dokonano pogłębionej oceny skutków przyjmowanych regulacji prawnych.

Najwyższa Izba Kontroli sprawdziła jak wygląda ocena skutków i analiza oddziaływania regulacji w rządowym procesie legislacyjnym. Kontrolą objęto Ministerstwo Finansów, Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi, Ministerstwo Rozwoju oraz Kancelarię Prezesa Rady Ministrów. W latach 2015-2016 jednostki te procedowały łącznie 125 projektów ustaw i założeń do projektów ustaw. Wyniki kontroli wykazały, że pomimo ustanowienia w Polsce w latach 2001-2015 relatywnie kompleksowego systemu oceny skutków regulacji, dokonywanie oceny wpływu nie jest powszechnie postrzegane jako instrument doskonalenia prawa, który wspomaga podejmowanie przez decydentów politycznych decyzji w zakresie rozwiązań regulacyjnych.

Ocena wpływu istotna dla gospodarki

Jak podkreśla NIK prawidłowo zrealizowana ocena wpływu dostarcza wiarygodnych informacji na temat skutków przyjmowanych regulacji prawnych. Sytuacja taka miała miejsce niestety jedynie w przypadku sześciu z 20 objętych kontrolą procesów legislacyjnych. NIK przypomina, że ocena wpływu jest procesem powszechnie stosowanym w krajach wysokorozwiniętych. Ma ona za zadanie wspomagać podejmowanie decyzji w zakresie proponowanych rozwiązań prawnych poprzez systematyczne dostarczanie możliwie pełnej informacji na temat wariantów rozwiązań konkretnego problemu oraz potencjalnych skutków ich wprowadzenia. Dodatkowo, jak pokazują badania OECD i Banku Światowego, ocena wpływu może mieć istotne znaczenie dla gospodarki, gdyż nieadekwatne regulacje obniżają poziom wewnętrznych i zewnętrznych inwestycji, hamują wzrost gospodarczy, a nawet zmniejszają konkurencyjność gospodarki. Nierzetelnie prowadzona, a tym samym nieskuteczna ocena wpływu, skutkuje również tzw. „inflacją prawa”.

Polska na szarym końcu

Jak podaje NIK w roku 2016 po raz pierwszy w historii weszło w życie w roku kalendarzowym ponad 30 tys. stron aktów prawnych, o ponad 7 proc. więcej niż w roku 2015. Dla sześciu spośród zbadanych przez NIK ustaw działania podejmowane w ramach dokonywania oceny wpływu polegały jednanie na poszukiwaniu i prezentowaniu informacji oraz danych dla przyjętych uprzednio konkretnych rozwiązań i gotowych projektów ustaw, wynikających z wcześniej podjętych przez kierownictwa ministerstw decyzji. W efekcie ocena wpływu nie pełniła zakładanej dla niej roli narzędzia wspomagającego proces decyzyjny poprzez dostarczenie możliwie pełnej informacji na temat wariantów rozwiązań konkretnego problemu, ograniczała się bowiem wyłącznie do jednego zaproponowanego z nich. W przypadku pozostałych ośmiu projektów dokonywanie oceny wpływu było obarczone uchybieniami lub brakami, co w różnym stopniu wpływało na jej jakość. Najwięcej trudności kontrolowanym jednostkom sprawiało prawidłowe przeprowadzenie analizy kosztów i korzyści dla wybranej opcji działania oraz określenie planu wdrażania i ewaluacji ustaw.

Na trudności w stosowaniu w naszym kraju oceny wpływu wskazuje także pozycja Polski w rankingach poświęconych otoczeniu regulacyjnemu. W prowadzonym przez Fundację Bertelsmanna rankingu SG (Sustainable Governance Indicators), w punkcie dotyczącym stosowania mechanizmów badających potrzeby, cele i skutki społeczno-gospodarcze wprowadzanych nowych regulacji prawnych Polska zajmowała w 2017 r. 37. miejsce wśród 41 ujętych w rankingu państw.

Kuleją konsultacje publiczne

Kontrola NIK pokazała także, że w sposób ograniczony korzystamy w Polsce z możliwości jakie niosą ze sobą konsultacje publiczne nowych projektów. Stwierdzono m.in. przypadki skracania terminów na przedstawianie stanowisk, ograniczenie konsultacji wyłącznie do etapu prac nad gotowym projektem regulacji, korzystanie z wąskiego katalogu form konsultacji, a także nie odnoszenie się lub odnoszenie z dużym opóźnieniem do zgłoszonych stanowisk, Zdaniem NIK świadczyć to może, iż konsultacje traktowane są jako obowiązek spowalniający proces tworzenia prawa, przy jednoczesnym braku przekonania, że mogą dostarczyć istotnych informacji.

 

Czytany 164 razy

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.